Pokora, Pycha, Zapalczywe Pragnienie



Mój kolega u szczytu swojej kariery i w passie jakiej nie miał od dłuższego czasu, nabawił się kontuzji, która może zaważyć o jego być, albo nie być. W maju 2016 osiągnęliśmy z moją żoną sukces zawodowy i finansowy w naszej firmie, a czerwiec to był, krótko mówiąc dramat.

Co powoduje, że gdy jesteśmy u szczytu, nagle wydarza się coś, co nas „uziemia”, dostajemy jakiś cios, który „zwala nas z nóg”. Są też sytuacje, w których jest po prostu ok i nagle dopada nas jakieś „nieszczęście”, a to tracimy pracę, zrywa z nami partner lub zapadamy na poważną chorobę.

Są też ludzie, którzy wydaje nam się, że nie mają tego typu dylematów, „szczęście” to ich drugie imię. Czego się nie dotkną, zamieniają w „złoto”. Mają świetne relacje z ludźmi. Mają końskie zdrowie i nim emanują. Marzysz, aby takie osoby były twoim przyjacielem, oraz aby w momentach twojego kryzysu stali obok ciebie jak Anioł Stróż.

Jak to się dzieje, że kiedy „upadasz” nie widzisz swojego ratownika, nagle się ulotnił i nie pomaga, ty toniesz, jesteś na strzeżonej plaży, a on nie nadchodzi? Krzyczysz; RATUNKU! A on jak by był głuchy… Jak sprawić, aby twój wybawiciel był zawsze przy tobie? Dobre pytanie co?

Pokora, Pycha, Zapalczywe Pragnienie, to bardzo generalizując twoi „Przyjaciele” w nieszczęściu.

O co tu chodzi? Ale zanim to, opiszę wam moją krótką historię moich dramatów, tragedii i tragik komedii. Dlaczego? Mało, że dostrzeżecie w nich samych siebie, to może sami odnajdziecie pewien wzorzec, wasz indywidualny, jak również ten, który jest ogólną zasadą.

6-ta klasa podstawówki, odkryłem świat Fantazy, pismo „Magia i Miecz” i grę „Kryształy Czasu”. Świat gier RPG(Role Playing Games) wciągnął mnie bez reszty. Napisałem swoją pierwszą przygodę dla 5 graczy, była fenomenalna! :-), ale mój kolega, zawodowy mistrz gry, skrytykował ją bez reszty i porzuciłem swoje marzenie.

4-ta Klasa podstawówki – 2 klasa liceum. 8 lat grania w UKOCHANĄ koszykówkę i KOLEJNA kontuzja, a zarazem w szkole sportowej mam średnią 2,8 i najprawdopodobniej nie zdam do kolejnej klasy, co równa się wydaleniem ze szkoły. Dostaje warunek, zaliczają mi mój „felerny” Polski, a w zamian za to sam zrezygnuję ze szkoły sportowej i odejdę. 17-latek przyjmuje ofertę.

21 lat, robię karierę w BOR (Biuro Ochrony Rządu), mam wszystko zaplanowane i ustawione, za pół roku Akademia Policyjna w Szczytnie, która na mnie czeka i nagle po półtora roku najwspanialszego związku w moim życiu, rozstajemy się, ona mnie rzuca…

22 lata, trzeci egzaminy fizyczny na zawodowego BOR-owca, tydzień przed na imprezie, nieporozumienie, facet mnie popycha, upadam i mam obitą miednicę, nie mogę prawie biegać, nie przechodzę egzaminu, wylatuję z programu zawodowego żołnierza… 6 miesięcy później na egzaminach do Policji jestem 3-ci na 50 osób, a i tak z absurdalnego powodu odrzucają moją kandydaturę.

23 lata, w tym kraju nie da się żyć normalnie, wyjeżdżam do Anglii

25 lat, Anglia, pracuję w firmie 6 miesięcy i dostaję bezterminowy kontrakt, marzenie emigranta :-) Jest rekrutacja na Team Leadera, przechodzę ją śpiewająco, robię błyskotliwą karierę, żaden Polak tego nie dokonał w tej firmie, w 9 miesięcy taki sukces. Trening trwa 3 miesiące i po drugim miesiącu wyrzucają mnie z programu treningowego, mimo że mam najlepsze wyniki w pracy. Powód: Ponieważ nie oddałem kilku zadań z treningu Team Leadera na czas… Jest im przykro, ale takie są zasady, mogę w „nagrodę” wybrać sobie miejsce pracy w firmie (na poziomie moich kompetencji).

28 lat, z 2 osobami zakładamy firmę, bankrutujemy w niecały rok. 20 000 zł utopione. A szło nam tak dobrze, zarabialiśmy na towarze czasami nawet 100% marży, a były to produkty o wartości 4 cyfrowej.

29 lat zakochuję się i przeprowadzam do Polski, zawodowo super, rozstajemy się po 1 roku, (to drugi tak długi związek w moim życiu). Wyprowadzam się z Gdańska do Warszawy. Po 6 miesiącach niepicia alkoholu i niepaleniu papierosów wracam do nałogu, AA ląduje w śmietniku…

31 lat, od 3 lat zawodowo jestem kelnerem, barmanem, baristą, nie pracuje dłużej niż 3 miesiące w danej restauracji /firmie w Anglii i Polsce, co już zaczynam awansować na szefa kelnerów, managera, wydarza się „coś” i albo sam odchodzę, albo mnie zwalniają…

Dzisiaj, 35 lat, od 4 lat w związku, ponad 2 lata prowadzę firmę, i prawie codziennie mierzę się z „porażkami” i o milimetr „udaje” mi się ominąć dziury, jakie przynosi mi los.

Dostrzegasz pewną prawidłowość? Pewną zasadę?

Pierwsza jest bardzo prosta: Keep going. Po prostu idź dalej. Nie poddawaj się, a dla NLP-owców :-) szukaj i, szukaj i jeszcze raz szukaj dalej.

Druga zasada: Zmieniaj, zmieniaj i jeszcze raz zmieniaj :-) Oczywistość? Po każdej porażce zmieniałem pracę, dyscyplinę sportu, kobietę. Ta strategia ma pewne ograniczenia, ponieważ główną i przeważającą są zmiany na zewnątrz (pracy, kobiety, zawodu). Od 4 lat jedyne co zmieniam to siebie. Praca ta sama, żona ta sama. Zmieniając siebie, wszystko wokół mnie ewoluuje. W pracy zmieniają się koncepcje, w związku zmienia się wszystko (sex, cele, sposób komunikacji, miejsce zamieszkania itd.) Sportowo też się zmienia, crossfit, bieganie, taniec spontaniczny, oporządzanie działki, to ostatnie, mówię wam, to jest dopiero trening! W sporcie mieszam zmiany wewnętrzne i zewnętrzne, bo tutaj jeszcze nie znalazłem. Tutaj jest jeszcze w przeważającym działaniu zasada nr.1.

Wstępne podsumowanie, taki mały festiwal próżności :- ) :

W sporcie nie mam kontuzji od 4 lat, a gdy trenowałem koszykówkę, skręcenia, złamania, pauzy, były kilka razy w roku.

Temat związków: kilka związków na 5 lat, teraz 1 związek od 4 lat.

Kiedyś zmiana pracy i degradacja pozycji w firmie, dziś od 2 lat prężnie rozwijająca się jedna firma.

Moja historia jest moja, wasza jest inna, możliwe, że u was było odwrotnie, bardzo szybko znaleźliście coś, co było tą waszą pracą, partnerem, dziedziną sportu, a teraz borykacie się z brakiem, tego „czegoś” w życiu i nie możecie znaleźć. Może to „kółko” przeszliście kilka razy, od szukania, do odkrycia, straty, szukania itd. Jakakolwiek jest wasza historia, zasady są takie same, jest to efekt moich poszukiwań i wniosków.

Pokora, Pycha, Zapalczywe Pragnienie. Najpierw pokora. Można pokornie leżeć krzyżem w kościele, można pokornie znosić przeciwności losu, można pokornie tkwić w „jednym” miejscu, chociaż jest nam źle i niewygodnie, czy to w pracy, związku, ciele (kondycja fizyczna, nadwaga, choroba). Zazwyczaj ból, nuda, irytacja jest nie do zniesienia i wtedy decydujemy się na „zmianę”. A wtedy jest jeszcze więcej „bólu” i albo wracamy POKORNIE do stanu poprzedniego, albo wytrwamy w tej fazie i dojdziemy do upragnionego szczęścia, jest nasz sukces, to niewyobrażalne szczęście! Dokonaliśmy „niemożliwego”, jesteśmy panami świata i okolic ;-) i tu zagląda Pycha. Mówimy; Mnie się udało, ty też dasz radę. To jest proste! Zapomnieliśmy już jaki dramat, tragedię pokonaliśmy, jakie to było CIĘŻKIE, ponieważ nagroda była taka WSPANIAŁA i bardzo szybko nagroda i sukces stała się codziennością, to co kiedyś uznawaliśmy za „niemożliwe” dziś jest normą, widzisz ten absurd? Najpierw wiązała nas w okowach pokora, a teraz zapomnieliśmy o niej i zapomnieliśmy o tym, jak było źle i nie jesteśmy wdzięczni, a to prowadzi nas do Zapalczywego Pragnienia. Ciągle chce więcej i więcej, tak pragnę kolejnego sukcesu i nagrody, już wiem, że będzie ciężko, ale ciężko staje się celem i jak nie jest ciężko, to znaczy, że nie będzie nagrody i sukcesu, a one są takie ZAJEBISTE!!! To jest zapalczywe pragnienie, stajemy się uzależnieni od sukcesu, szczęścia, zmiany i ciężkiej pracy.

Każdy z tych etapów, jak i przejścia między Pokorą, Pychą i Zapalczywym Pragnieniem stają się dla nas niezauważalne i zlewają się w tak zwane życie. Wtedy wchodzimy na meta poziom. Zaczynamy stosować zasadę 1 i 2 w kombinacjach i z prędkością, która dla „przeciętnej osoby” jest absurdalna. Stajemy się wyrzutkami, może prowadzić to do samotności, jakiej nigdy nie doznaliśmy, przykładów jest mnóstwo, osoby, które weszły na szczyt i sobie z tym nie poradziły, Whitney Huston, Robin Williams, Andre Agassi, i chyba każda gwiazda Polskiego futbolu… Mniej dramatyczne jak Michael Jordan (król koszykówki), Lech Wałęsa. Po wielkim sukcesie, po prostu "zniknęli", przestali być wybitni, a ich kolejne wyborypokazują, że nie radzą sobie tak dobrze i ich autorytet spada... Tak jak Muhammad Ali, żył szybko i zdobył szczyty sportowe, a skończył z paraliżem. Twierdzi, że gdyby wiedział, że tak będzie, to też by poszedł tą drogą. Ja mu nie wierzę.

Rozwiązanie:

Zachować harmonię między Pokorą, Pychą i Zapalczywym Pragnieniem. Świadomie obserwować, która w danym momencie dominuje i w którym obszarze. Ludziom się wydaje, że jak jest dobrze to we wszystkim, a jak źle to też we wszystkim, uwielbiamy generalizować, tak jak w jednej z moich historii, straciłem dziewczynę, potem pracę i zdrowie. Natomiast powód był jeden strata dziewczyny, reszta to były pochodne, ponieważ ta praca była „dla niej” , częścią pracy było zdrowie. Kiedy się do czegoś, przyzwyczajamy, trudno nam zauważyć, co jest głównym powodem naszych „nieszczęść”.

Jak to jest u ciebie? Dlaczego pracujesz tam gdzie pracujesz? Czy to miała być praca na „przeczekanie” i minęło 5 lat… Co z tego, że kochasz podróże, kiedy praca jako listonosz jest bezpieczna i pozwala wykarmić rodzinę i będzie do końca życia, namiastka podróżowania jest… Może ten związek, to miało być lekarstwo na złamane serce, ale ponieważ jest ok., to już minęły wam 3 lata i rodzina się pyta; Kiedy ślub? A ty wymijająco odpowiadasz, że miłość nie potrzebuje papierka… Masz 20 kilo nadwagi, ale nic nie zmieniasz, ponieważ partner mówi ci, że lubi takie zaokrąglone, albo partnerka, że tak się jej bardziej podobasz, aniżeli ten Ronaldo wymuskany idol dla homoseksualistów… Lekarz powiedział, że masz chorobę genetyczną i nie można nic z tym zrobić… Ale przecież kochasz te swoje 20+…

A potem jesteś zdziwiony, że straciłeś pracę, partner odszedł, a zdrowie się posypało…

Pokornie, przyjąłeś rzeczywistość „panie Boże, takiego mnie stworzyłeś, takiego mnie miej”. Pysznisz się, że masz idealne rozwiązania i znasz odpowiedź na wszystko, ma być tak jak TY chcesz, a jak nie to „wypad”. Zapalczywie pragniesz więcej i wszyscy i wszystko cię ogranicza, więc ucinasz, kończysz bez zastanowienia wszystkie relacje, związki i projekty. Znasz ludzi, którzy robią to wszystko na raz?

Moim celem było spowodować u ciebie refleksję, taki przystanek stop. Gdzie jestem, kim jestem, czego tak naprawdę pragnę, dokąd zmierzam, jaki jest tego sens, o czym zapomniałem(am)…

W ciągłym pędzie, świecie zmian, które nabierają wręcz niewyobrażalnej prędkości, zapominamy, że wszystko jest poukładane, że jedno wynika z drugiego i prowadzi do kroku trzeciego itd. Niektórzy stwierdzają, że jest los dobry lub zły, inni, że Bóg tak chciał, a wszystko ma swój porządek i nic nie dzieje się bez przyczyny, istnieją duchowe praw i brak ich znajomości nie zmieni tego, że obowiązują każdego z nas.

Psycho(numero)logia


Usłysz to kim jesteś. Jedyną osobą z którą masz pewność, że spędzisz resztę swojego życia jesteś Ty sam. Jak wiele wysiłku włożyłeś w poznanie siebie? Mnie to bardzo interesuje, a ciebie?

W szkole najważniejszym aspektem jest poznawanie świata. Jakie są literki, cyferki, jak się je pisze, która to rzeka, jak się nazywał wynalazca druku itp. Nigdzie nie uczymy się samych siebie. To nie do końca prawda, będąc wrzucanym w te wszystkie doświadczenia poznajemy co nieco siebie, dowiadujemy się na przykład, że lubimy panią od geografii, ale samej geografii już nie i wszystkie inne warianty. Dowiadujemy się jak funkcjonujemy w środowisku szkolnym, podwórkowy, internetowym. Mógłbym to rozpisywać dalej, ale nadal nie będzie tu żadnej wiedzy na temat tego kim jesteśmy, jacy jesteśmy. Tego w szkole możemy zacząć się uczyć jeśli będziemy mieć problem, wtedy jeśli mamy „szczęście” przydzielą nam psychologa, aby dowiedział się co z nami „nie tak”. I ten biedny człowiek zawalony setkami uczniów, będzie musiał się dowiedzieć co się wydarzyło w waszym życiu, że społecznie w szkole się „zepsuliście”, to może mu zająć kilka minut, lub całą waszą edukację i pytanie jaki jest średni czas wydobycia prawdziwej przyczyny obecnego stanu? Rok, dwa?

W naszym dorosłym życiu jest podobnie. Funkcjonujesz i do póki się Nie „zepsujesz” społecznie, wszytko jest ok. Natomiast ponieważ nikt cię nie nauczył tego jak się siebie uczyć, jak siebie odkrywać i jak siebie "naprawiać". Uczono nas, że wszystko co jest najważniejsze to jest „ na zewnątrz” ciebie i najlepiej abyś za dużo o sobie nie myślał, bo ci co za dużo o sobie myślą to lądują w miejscach „odosobnienia”. To jest oczywiście bardzo duże uproszczenie.

Czy czasem zadajesz sobie pytanie: Czy ze mną jest coś nie tak? Czy raczej takie pytania od siebie odpychasz? Załóżmy, że chcesz dotrzeć z Warszawy do Krakowa samochodem i gdybyś miał do wyboru GPS lub papierową mapę to co byś wybrał? A gdybyś miał do wyboru GPS i sam kompas to co byś wybrał? A gdybyś miał do wyboru GPS lub nic? Mądrale zapytają po co jadę do Krakowa, bo gdybym był obieżyświatem, to wybieram wersję: nie biorę nic. A jak jadę z nerką do transplantacji, to GPS.

Jaki jest twój cel i pomysł na życie? Wiesz to, zastanawiałeś się? Może wybrali go za ciebie inni? Idź synu na medycynę, tam są dobre pieniądze, prestiż i będziesz pomagać ludziom. Poszedł i to on dokonał wyboru, czy rodzice? Masz zapal papierosa, wszyscy w klasie palą, a jak nie to my ich nie lubimy, zapalisz? Kto podjął decyzje ty, czy środowisko? Masz 45 lat od 20 pracujesz w korporacji i pracujesz w pracy którą tolerujesz przez 8 miesięcy w roku, aby zapłacić za swoje pasje i pragnienia i spędzić w nich jak masz szczęście miesiąc. To ty wybrałeś, czy kraj w którym żyjesz wybrał to za ciebie?

A gdybyś miał mapę samego siebie i wiedział byś jaki byłby prawdopodobny scenariusz twoich wyborów, co spowodowało i co jest w tobie co doprowadziło cię do tego miejsca w którym jesteś. Gdyby istniało narzędzie, które pozwoli ci wybrać indywidualną mapę twojego życia i da ci 90% większe szanse na realizację tego, skorzystał byś? A gdybyś wiedział, gdzie są twoje słabe ogniwa i za które trzeba się zabrać i w jakiej kolejności, aby nie powtarzać w kółko tych samych błędów. Cytując Alberta Einstein'a: „Szaleństwem jest postępować ciągle tak samo i spodziewać innych rezultatów”. Moim zdaniem klucz do tego, aby zmienić nasze wzorce postępowań jest znalezienie i zdefiniowanie tych wzorców. Psychonumerologia, którą się zajmujemy jest narzędziem do diagnozowania i wprowadzania korzystnych wzorców, które prowadzą do większej życiowej elastyczności.

Znając siebie i nasze uwarunkowania, nasze silne i słabe strony, czyli tak naprawdę potwierdzając to co już wiemy o sobie oraz znając korzenie problemów i korzenie niekorzystnych wzorców naszych postępowań mamy możliwość łatwiej je zmienić. Jedna sesja, na której jest omawiana sama esencja i nie ma traconego czasu na „babranie się” w problemach. Dokładna mapa człowieka i jego możliwości, która obejmuje wszystkie obszary życia.

Zajmuje się rozwojem osobistym od ponad dekady i nie znalazłem bardziej dokładnego narzędzia, zajmującego tak mało czasu i dającego możliwość zmienić bardzo duży zakres naszych wewnętrznych blokad, negatywnych przekonań, niespójnych z nami wzorców postępowania. Jedno proste ćwiczenie, które daje realny efekt w 1 rok czasu. To nie jest magiczna różdżka. Profesjonalne narzędzie, które ma swoją wyjątkową moc i  jest to proces przez nas monitorowany tak, abyś dostał to co on ze sobą niesie. A co to jest? Odzyskanie władzy nad sobą i zarządzanie swoim GPS-em oraz znajdywanie najszybszej i najkorzystniejszej drogi do celu, lub wszelkich interesujących nas alternatywnych rozwiązań. 


CUD BE


CUD BE i generalizacja :-)


Cień


Sabotaż jaki dzisiaj miałem aby wstawić to nagranie był niewyobrażalny... Z góry uprzedzam, że nie jest to poziom jakiego chciałem, natomiast mimo wszelkich destruktorów treść moim zdaniem jest warta uwagi...


Ból



Sami zobaczcie...